Dwa oblicza drużyny Borku

Borek przegrał swój wyjazdowy mecz z Nadwiślanem Kraków 4-2, bramki dla borkowian strzelił Bartyzel i Król, a sam mecz miał dwa różne oblicza.

W pierwszej połowie przeważali gospodarze którzy od pierwszych minut grali wysokim pressingiem i już w pierwszej połowie zdobyli trzy bramki, z tego dwukrotnie strzelili z podyktowanych przez sędziego rzutów karnych za dotknięcie piłki ręką przez zawodników Borku. Borkowianie w pierwszej połowie, kompletnie nie przypominali drużyny jaką mogliśmy oglądać na początku rundy jesiennej, zawodnicy grali bardzo nerwowo w obronie, bardzo często wykopując piłkę do przeciwnika, a w ataku nie potrafili utrzymać piłki, a tym bardziej stworzyć konstruktywnej akcji. W tej połowie zawodnicy Nadwiślanu mieli duże pole do popisu, lecz poza rzutami karnymi udało im wykorzystać jeszcze tylko jedną sytuację, kończąc pierwszą połowę z wynikiem 3:0.

W przerwie trener Farbaniec dokonał dwóch zmian i już po 3 minutach wpadła pierwsza bramka. Strzelcem bramki został Piotr Bartyzel, po znakomitym dryblingu Macieja Wcisło wpuszczonego po przerwie. Gra borkowian radykalnie się zmieniła i zmusiła drużynę Nadwiślanu do cofnięcia się i wybijania długich piłek . W 58 minucie sędzia spotkania podyktował kolejny rzut karny za dotknięcie piłki ręką w polu karnym, ale tym razem na korzyść Borku. Bramkę z karnego zdobył doświadczony środkowy obrońca – Grzegorz Król. Bramka kontaktowa jeszcze bardziej zmotywowała zawodników Borku, którzy coraz śmielej atakowali chcąc wywieść choć 1 punkt. Niestety w 78 minucie Nadwiślanowi udało się wyprowadzić szybką kontrę, dzięki której zdobyli bramkę na 4:2.