P.Grzesiak: „Szanse zawszę są…”

Rozmawiamy z wychowankiem Borku – Pawłem Grzesiakiem który w przerwie zimowej przeszedł do Borku z Górnika Wieliczka.

 

– Przychodząc do Borku w ostatnich dniach zimowego okienka transferowego z Górnika Wieliczka musiałeś wiedzieć że drużyna Borku się osłabiła, a walka o utrzymanie będzie ciężka. Dlaczego zdecydowałeś się na taki transfer w ostatniej chwili ?

Duży wpływ na to że jestem teraz w Borku miał trener Piszczek, który bardzo chciał żebym pomógł drużynie oraz moi bracia, którzy namawiali mnie żebym do nich dołączył i razem z nimi pograł tak jak dawniej. Ja na początku byłem sceptycznie do tego nastawiony, bo moja sytuacja z Górnikiem nie była wyjaśniona do samego końca i nie wiedziałem na czym stoję, do tego dochodziło moje nie przygotowanie do rundy wiosennej… totalny brak treningów w okresie przygotowawczym. Ale koniec końców dałem się namówić i jestem :)

 – Jesteś wychowankiem Borku, ale już dawno nie występowałeś w jej barwach. Jak przyjęła Cię drużyna i jak Ty się czujesz w klubie ?

To fakt, minęło już sporo czasu odkąd mnie nie ma w Borku, jak się nie mylę to chyba z 6 lat.  Drużyna przyjęła mnie w normalny i sympatyczny sposób :) nie było problemów z aklimatyzacją bo przecież w drużynie byli już moi bracia oraz chłopaki z którymi grałem wcześniej w Borku (Pachacz, Szopa) tak więc w klubie czuję się dobrze :)

– Razem z Tobą w drużynie grają jeszcze dwaj Twoi bracia Marcin i Tomek – czy taka sytuacja pomaga w grze czy może wręcz przeciwnie ?

Na pewno pomaga, bo rozumiemy się lepiej i już wcześniej ze sobą graliśmy… aczkolwiek różnie z tym bywa, bo nieraz się ze sobą kłócimy :)

– Nominalnie jesteś jedynym napastnikiem Borku, więc presja strzelania bramek jest na Tobie ogromna. Jak sobie z tym radzisz ?

Czy ja wiem… nie ma presji, przynajmniej Ja jej nie odczuwam :) staram się grać jak najlepiej i pomagać drużynie, jeśli strzelę bramkę to świetnie, jeśli nie to trudno nic się nie dzieje…  strzeli ktoś inny… każdy zawodnik wychodząc na boisko chce strzelić bramkę, nieważne na jakiej pozycji gra, dlatego na całej drużynie powinno spoczywać strzelanie bramek, a nie tylko na napastnikach ;)

– W meczu z Zieleńczanką udało Ci się strzelić pięknego gola z rzutu wolnego za co gratulujemy, ale powiedz nam dlaczego nie udało się wygrać tego meczu ?

Dziękuję :) strzał się udał, powolutku dochodzę do optymalnej formy, bo ciężko jest grać bez przygotowania fizycznego i bazować tylko na własnych umiejętnościach :) Na wynik tego meczu miało wpływ wiele czynników… pierwszy z nich to nieskuteczność, bo mieliśmy rzut karny i chyba z 6 sytuacji 100% których nie potrafiliśmy wykorzystać, do tego dochodzą kontuzję piłkarzy z teoretycznie pierwszego składu, którzy nie mogli grać w meczu z Zielńczanką… pamiętajmy też że jest to bardzo młody zespół, który tak naprawdę uczy się gry w IV lidzę.

– Następny mecz w Makowie, czy są szanse zdobyć 3 pkt ?

Szanse zawszę są… nawet jakbyśmy grali z Juventusem :) ,ale musimy patrzeć obiektywnie… będzie bardzo ciężko i remis na ich stadionie będzie sukcesem, ale ja osobiście liczę na wygraną i mam nadzieję że tak też się stanie!

– Również mamy taką nadzieje. Dziękujemy za rozmowę.